Strona 7 z 7

Re: suszenie tykwy

PostNapisane: 5 sie 2014, o 11:52
przez Kaja29 ja
Ja w zeszłym roku nie miałam zielonego pojęcia jak wysuszyć moje 3 tykwy. Zrobiłam po drodze tyle zasadniczych błędów a mimo wszystko 2 przetrwały i już są z nich lampy. Miałam je wydrążać po wysuszeniu a ja od razu po zerwaniu się ta to zabrałam. Owoce trzymałam w temperaturze pokojowej, z dala od kaloryfera- na pozór ok., ale szybko zaczęły pojawiać mi się pleśniawki. Nie nadążałam ich likwidować, ale dzielnie osuszałam i wycierałam suchą szmatką. Ostatecznie zrobiły się leciutkie i w ogóle się nie odkształciły. W tym roku nie popełnię podobnych błędów.

Odchodząc od tematu, pochwalić się muszę, że w przeciągu 15-17 dni, ze znikomych ilości pąków moje banie rozmnożyły się i urosły do wielkości męskiej pięści. A przyznaję..... drożdży nie dawałam hihi ;)
Pozdrawiam Kaja

Re: suszenie tykwy

PostNapisane: 13 sty 2015, o 14:36
przez kazio12
5 sposobów jak suszyć tykwę, po angielsku ale już prawie każdy zna ten język :)

http://www.wikihow.com/Dry-Gourds

Re: suszenie tykwy

PostNapisane: 2 cze 2015, o 15:12
przez KasiaMikina
Jestem tu nowa, ale chcę zrobić prezent mojemu bratu, który ćwiczy capoeirę - więc wasze rady wykorzystam w 100%.
Szkoda, że to już drugie podejście - ale teraz już może się uda.

Re: suszenie tykwy

PostNapisane: 23 sty 2018, o 16:22
przez LukasLDZ
Temat z grubsza wyczerpany poprzednimi wpisami. Ale może macie jakieś nowe triki i złote sposoby na sprawne odwodnienie owoców?

Moje eksperymentalne suszenie skończyło się następującymi rezultatami:
(Tykwy słabo wyrośnięte i zebrane w drugiej połowie października.)

- leżakujące w przewiewnym garażu, szybko opanowane przez pleśń, uzyskały postać kapcia.
- suszone w nieogrzewanym pomieszczeniu z temperaturą kilku stopni wyższą od zewnętrznej, podobnie jak wyżej
- ostatnia partia leżakująca w domowych pieleszach, schła sprawnie i po kilku interwencjach hamujących rozwój grzybów osiągnęły rezultat powiedzmy, poprawny. Jedna z nich, największa ze zbioru, dopiero z początkiem stycznia zgubiła zieleń skórki i po oskórowaniu i walce z grzybem zapowiada się najlepiej.

Konkluzja: Tykwy słabo dojrzały dobrze na krzakach, czemu nie sprzyjała wyjątkowo paskudna jesień. Duża wilgotność nie pomaga bezpiecznemu suszeniu, stąd duża strata wśród owoców składowanych w warunkach zewnętrznych. Suche domowe powietrze sprawiło się znacznie lepiej, choć bez czynnej pomocy byłoby równie słabo.
Pierwsze koty za płoty.